Zespół cieśni nadgarstka - przyczyny

–  Przecież ja wcale aż tak dużo nie pracuję rękami!

To jedno z tych zdań, które w gabinecie słyszy się regularnie. Pada zwykle na początku wizyty, jeszcze zanim pacjent zacznie dokładniej opisywać swoje dolegliwości. Po chwili rozmowy okazuje się jednak, że niepracowanie rękami oznacza w praktyce długie godziny przy komputerze, częste jazdy na rowerze z mocnym oparciem dłoni na kierownicy, noszenie zakupów bez zmiany ręki albo wieloletnią pracę wymagającą precyzyjnego chwytu. Ręce może nie są postrzegane jako narzędzie pracy, ale w rzeczywistości pracują niemal bez przerwy.

Zespół cieśni nadgarstka bardzo rzadko jest efektem jednorazowego urazu. To nie jest schorzenie, które pojawia się z dnia na dzień. Znacznie częściej rozwija się powoli, na skutek długotrwałych i pozornie niegroźnych przeciążeń, które przez długi czas nie dają wyraźnych objawów. Problem polega na tym, że nadgarstek ma bardzo ograniczoną zdolność kompensacji takich obciążeń.

Aby to zrozumieć, warto najpierw przyjrzeć się samej anatomii kanału nadgarstka.

Kanał nadgarstka jest przestrzenią zamkniętą. Od dołu i boków ograniczają go kości nadgarstka, od góry – więzadło poprzeczne nadgarstka. W jego wnętrzu przebiega nerw pośrodkowy oraz ścięgna zginaczy palców i kciuka, otoczone pochewkami maziowymi. Nie jest to luźna przestrzeń z zapasem miejsca. Wręcz przeciwnie – w warunkach fizjologicznych struktury wypełniają ją bardzo szczelnie. Kanał nadgarstka nie ma zdolności rozszerzania się, a to oznacza, że każda zmiana objętości jego zawartości musi mieć swoje konsekwencje.

I tu dochodzimy do mechanizmu, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.​
Zespół cieśni nadgarstka bardzo często dotyczy osób, które przez długi czas intensywnie wykorzystują pracę zginaczy palców i nadgarstka. Nie chodzi wyłącznie o siłę, ale przede wszystkim o czas trwania obciążenia i jego charakter. Długotrwały chwyt, praca izometryczna, powtarzalne ruchy bez pełnego rozluźnienia – to wszystko prowadzi do stopniowego przeciążenia ścięgien zginaczy oraz ich pochewek.

W wyniku takiej pracy dochodzi do mikrourazów, pogorszenia ślizgu ścięgien i zwiększenia uwodnienia tkanek. Pochewki stają się grubsze, mniej elastyczne, a ich objętość wzrasta. Dla organizmu jest to proces adaptacyjny, ale dla kanału nadgarstka oznacza jedno: wzrost ciśnienia wewnątrz tej zamkniętej przestrzeni. Nie trzeba dużego obrzęku ani ostrego stanu zapalnego, aby warunki pracy nerwu pośrodkowego zaczęły się pogarszać. Często wystarczy niewielka, ale przewlekła zmiana.

Dlatego objawy zespołu cieśni nadgarstka mogą pojawiać się u bardzo różnych osób. U pracowników biurowych, którzy przez wiele godzin utrzymują dłonie w podobnej pozycji. U osób pracujących fizycznie, które przez długi czas używają narzędzi wymagających mocnego chwytu. U elektryków, monterów, sprzątaczek, masażystów, muzyków. Wspólnym mianownikiem nie jest zawód, lecz sposób używania dłoni: długotrwałe napięcie zginaczy, ograniczona zmienność pozycji i brak realnej regeneracji tkanek.

Istotną rolę odgrywa również pozycja nadgarstka. Zarówno jego długotrwałe zgięcie, jak i wyprost prowadzą do wzrostu ciśnienia w kanale nadgarstka. To między innymi dlatego objawy często nasilają się w nocy, gdy nadgarstek przez dłuższy czas pozostaje w niekorzystnym ustawieniu. Tłumaczy to także, dlaczego u części osób ortezy nocne przynoszą wyraźną ulgę – nie dlatego, że leczą cieśń, ale dlatego, że zmniejszają jeden z czynników pogarszających warunki pracy nerwu.

Ucisk nerwu pośrodkowego nie prowadzi od razu do jego trwałego uszkodzenia. Początkowo zaburzeniu ulega mikrokrążenie w obrębie nerwu, co skutkuje niedotlenieniem włókien nerwowych i spowolnieniem przewodnictwa nerwowego. W pierwszej kolejności cierpią włókna czuciowe, dlatego wczesne objawy zespołu cieśni nadgarstka mają charakter sensoryczny. Pojawia się mrowienie, drętwienie, uczucie prądu lub cierpnięcia palców, najczęściej po stronie dłoniowej palca kciuka, wskazującego i środkowego. Objawy te bywają zmienne, okresowe i często ustępują samoistnie, co sprawia, że są bagatelizowane.

Dopiero w dalszym etapie, gdy ucisk utrzymuje się przez dłuższy czas, mogą pojawić się zaburzenia funkcji ruchowej – osłabienie chwytu czy zanik mięśni kłębu kciuka. To jednak nie jest początek choroby, lecz jej późniejsza konsekwencja.

W kontekście diagnostyki często pojawia się test Phalena, polegający na utrzymaniu maksymalnego zgięcia nadgarstków przez około minutę. Jest to test prowokacyjny, który może wywołać objawy u osób z zespołem cieśni nadgarstka, ale nie stanowi samodzielnego narzędzia diagnostycznego. Dodatni wynik nie przesądza o rozpoznaniu, a wynik ujemny nie wyklucza problemu. Test ten ma sens jedynie jako element szerszego obrazu klinicznego, a nie jako dowód istnienia choroby.

Warto również zadać pytanie, dlaczego nie u każdej osoby wykonującej podobną pracę rozwija się zespół cieśni nadgarstka. Odpowiedź jest prosta i jednocześnie niewygodna: ludzie różnią się między sobą. Różnią się budową anatomiczną, tolerancją tkanek na obciążenie, zdolnością adaptacji oraz ogólnym stanem zdrowia. Choroby metaboliczne, zaburzenia hormonalne czy okresy zwiększonej retencji płynów mogą znacząco obniżać próg tolerancji przeciążeń. Dwie osoby mogą wykonywać te same czynności przez wiele lat, a objawy pojawią się tylko u jednej z nich.

Zespół cieśni nadgarstka nie jest więc karą za pracę rękami ani efektem jednego błędnego ruchu. Jest raczej sygnałem, że pewien układ – mięśniowy, ścięgnisty i nerwowy – przestał radzić sobie z sumą obciążeń, którym był poddawany przez długi czas. Zrozumienie tego mechanizmu jest kluczowe, bo dopiero ono pozwala sensownie myśleć o dalszej diagnostyce, leczeniu i rehabilitacji.

W kolejnych tekstach warto przyjrzeć się bliżej temu, jak objawy zespołu cieśni nadgarstka ewoluują, jak wygląda jego diagnostyka oraz jakie są realne możliwości leczenia – zarówno zachowawczego, jak i zabiegowego.

1 komentarz do “Zespół cieśni nadgarstka – przyczyny”

Zostaw komentarz

Koszyk