POZNAJMY SIĘ

Cześć, jestem Przemek.

Jestem fizjoterapeutą, masażystą i nauczycielem. Od ponad 10 lat uczę przyszłych techników masażystów, a w Fizjonauce tworzę materiały, które pomagają nie tylko zapamiętywać, ale przede wszystkim rozumieć.

Dziś naprawdę lubię swoją pracę. Ale droga do tego miejsca nie była ani prosta, ani szczególnie dobrze zaplanowana.

MOJA DROGA

Nie od razu naprawdę lubiłem swoją pracę

Gabinet przy jednej
z najdroższych ulic w kraju

Po obronie tytułu technika masażysty otworzyłem razem z koleżanką gabinet. Bez bazy klientów, bez wiedzy o marketingu, za to w kamienicy przy jednej z najdroższych ulic w kraju. Z dzisiejszej perspektywy (trochę bardziej doświadczonego człowieka) brzmi to jak gotowy przepis na problemy – i dokładnie tak się stało. Po krótkim czasie musiałem zrezygnować z tej formy działalności, równolegle próbując pogodzić studia z pracą.

Praca, której miałem
coraz bardziej dość

Pierwsze lata były czasem zbierania doświadczeń: SPA, gabinety rehabilitacyjne, różne miejsca, różni ludzie. Po studiach licencjackich trafiłem do przychodni – i tam bardzo szybko zderzyłem się z realiami systemu. Duża liczba pacjentów, mało czasu, ciągłe poczucie, że nie mogę pracować tak, jak bym chciał. Frustracja narastała.

Nauczanie zmieniło moje podejście
do pracy

Równolegle zacząłem uczyć w szkole policealnej przyszłych techników masażystów. I to był ważny moment, bo wtedy zrozumiałem, że samo „przekazywanie technik” to za mało. Że bez zrozumienia, bez kontekstu i bez porządku w głowie ta wiedza szybko się rozpada.

W pewnym momencie – razem z moją Żoną – doszliśmy do wniosku, że coś trzeba zmienić.
Zrezygnowałem z pracy w przychodni i wróciłem do własnej działalności, tym razem jako fizjoterapeuta mobilny. Później przyszła współpraca z fundacjami i stowarzyszeniami, kolejne kursy, szkolenia i stopniowe specjalizowanie się w pracy z pacjentami neurologicznymi i ortopedycznymi.

I cały czas: nauczanie.

Fizjonauka powstała
bez wielkiego planu

Kolejnym przełomem była pandemia. Lockdowny, zdalna nauka i obawa, że moi Słuchacze zostaną z teorią bez możliwości realnego zrozumienia tematu. Zacząłem prowadzić regularne spotkania na Facebooku – bez wielkiego planu, raczej z potrzeby chwili. Tak właśnie narodziła się Fizjonauka.

Dziś tworzę materiały w różnych formach: tekst, wideo, kursy. Nie robię tego po to, żeby „uczyć więcej”, ale żeby uczyć mądrzej. Z porządkiem, bez skrótów myślowych i bez obiecywania cudów. Bo z doświadczenia wiem, że rozwój w tym zawodzie to proces, a nie szybki trik.

Jeśli tu jesteś, to bardzo możliwe, że myślisz podobnie.
I właśnie z myślą o takich osobach powstała ta strona.

 

Koszyk